GPS osobno, czy w telefonie?

Czy jest sens kupować osobno GPS, jeśli mamy już w telefonie? Jeszcze niedawno zwolennicy dedykowanych urządzeń mieli kilka dobrych argumentów, jak na przykład brak map topograficznych, niezbyt zaawansowane aplikacje, konieczność połączenia z Internetem, podatność na zamoczenie albo zbyt krótki czas działania na baterii. Tylko co z tego jest dzisiaj aktualne?

Miałem przyjemność testować GPS Montana 650t firmy Garmin przy okazji poruszania się w okolicy Polskiej Stacji Polarnej w Hornsundzie i muszę przyznać, że jestem tym urządzeniem bardzo zawiedziony. Na pierwszy rzut oka, zaraz po włączeniu, widać, że jest to urządzenie z innej epoki: wyświetlacz o rozdzielczości 480×272 pikseli razi, płynność interfejsu użytkownika pozostawia wiele do życzenia, a aparat fotograficzny (i nie chodzi tu bynajmniej o megapiksele) robi zdjęcia tak złe, że poza szybką „notatką” danego miejsca, jest w gruncie rzeczy bezużyteczny – zdjęcia mają znaczne zniekształcenia, źle odwzorowane kolory, masę niebieskich „artefaktów” i wysoki poziom szumów.

Poza tym:

  • Trudno czasem wcelować w przyciski. Zdarza się, że ekran nie reaguje. Raz, drugi, trzeci… Aż w końcu zaczyna działać, ale przez przypadek kasuje się zaznaczony punkt albo przeskakuje kilka opcji.
  • Zawiesza się w nieoczekiwanych momentach, prawdopodobnie podczas zapisywania trasy. Nie pomaga przycisk on/off. Restart wymaga wyjęcia baterii.
  • Obsługa w rękawiczkach jest koszmarnym doświadczeniem, szczególnie grubych. Więc tak czy inaczej albo trzeba je zdjąć, albo używać cienkich.

Mapy, porównując z tym, co jest dostępne dla iPhone i Androida, także rozczarowują – zarówno jakościowo, jak i cenowo. Konturowa mapa Norwegii za $150? Czy cały świat za $5? Wyświetlanie map, przesuwanie i powiększanie jest boleśnie powolne. Ładowanie map do pamięci urządzenia wciąż pozostaje dla mnie zagadką. Dla jednych map działa tak, dla innych inaczej. Metodą prób i błędów w końcu się udaje.

GPS czy smartfon?

Jakość map i wyświetlacza w Garmin rozczarowuje.

Nowszy model Montana 680t nie ma wcale lepszej specyfikacji, różni go jedynie aparat fotograficzny (osiem zamiast pięciu megapikseli) i obsługa GLONASS, czyli rosyjskiego odpowiednika GPS, który przyspiesza lokalizację i działa tam, gdzie nie zawsze sprawdza się GPS.

Jak to wszystko wypada cenowo? Otóż żeby mieć wszystkie potrzebne mi mapy musiałbym wydać około $850 plus koszt samego urządzenia, czyli około $500. Łącznie $1350 i nie mam wszystkiego, co mi jest potrzebne, ani takiej jakości, jakiej mógłbym się spodziewać po najbardziej rozpoznawalnej marce na rynku urządzeń lokalizacyjnych.

Z kolei za $940 mogę kupić nowego iPhone’a 6s 64GB, oprogramowanie za $5, które pozwala mi zachować topograficzne mapy całego świata w pamięci urządzenia, wysokiej jakości wodoszczelną obudowę za $50 oraz profesjonalny powerbank od Powertraveller za $175. Wydaję w ten sposób $1170 i mam nie tylko wszechstronny telefon z obsługą GPS/GLONASS, barometrem oraz kompasem, ale otrzymuję wodoszczelne, nowoczesne urządzenie i mogę je ładować panelem słonecznym przyczepionym do plecaka. Pomijam doskonały aparat fotograficzny, pocztę, przeglądarkę i całą resztę typowych dla smartfona funkcji. Poza tym, już prawdopodobnie posiadasz telefon z wbudowanym GPS, który tak czy inaczej podczas podróży masz przy sobie, więc po co dźwigać drugie urządzenie? Wielkość Garmin GPS Montana jest porównywalna ze smartfonem z powerbankiem, więc argument o długo trzymającej baterii też upada, a przy okazji można zasilać kilka innych urządzeń i nie trzeba kupować dedykowanych akumulatorów.

GPS czy smartfon?

iPhone 4 z Powermonkey Extreme jest niewiele większy od Garmin Montana 650t. A oferuje dużo więcej.

Patrząc na to z rynkowego punktu widzenia, to producenci telefonów i oprogramowania prześcigają się wzajemnie w technologii, a konkurencja dobrze wpływa na sensowny poziom cen. Z kolei rynek dedykowanych urządzeń został w zasadzie zdominowany przez Garmin, któremu najwyraźniej albo się nie spieszy, albo tak bardzo został w tyle, że odpuścili sobie pracę nad lepszymi urządzeniami. A szkoda, bo gdyby sami weszli na rynek telefonów, mogliby mieć w nim dzisiaj spory udział.

Podsumowując, osobny GPS, czy telefon? Podobno dedykowane urządzenia Garmin są bardziej dokładne, niż jakikolwiek smartfon, ale czy w podróży ma to jakiekolwiek znaczenie? O ile więc nie potrzebuje się bardzo dokładnych pomiarów, wybór wydaje się oczywisty.

A jakie są wasze doświadczenia? Wolicie korzystać z map w telefonie, czy może macie osobne urządzenia?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *