Odkrywanie Andaluzji

Fuengirola. Mały, lokalny bazar z jedzeniem.  Tapas, ale też dania główne. Zachwyciliśmy się mieszanką kuchni południowoamerykańskiej i meksykańskiej. Wybraliśmy wieprzowinę marynowaną aż 5 godzin podawaną na chrupiącej tortilli!  Do tego kremowy ser,  guacamole,  świeże pomidory, papryka a na wierzchu marynowana czerwona cebula. Niebo w gębie! 20160916_134109
20160916_13432120160916_134641

Do Marbelli udało nam się dojechać stopem. Dziewczyna, która nas zabrała, okazała się Rosjanką mieszkającą w Hiszpanii od dziesięciu lat. Poleciła nam wiele miejsc i przy okazji zachwalała Malagę, która nam niespecjalnie przypadła do gustu. Może jednak ominęło nas coś ważnego? Ale od czego jest planowanie dynamiczne? Tak czy inaczej, mieliśmy jechać do Rondy. Podobno to cudowne miasteczko.

Wylądowaliśmy na dworcu. Autobus miał jedynie 50 minut poślizgu. A co! Czekało nas rozbijanie się po ciemku,  hmmm… jeszcze trzeba było znaleźć miejsce 🙂

2016-09-16-22-39-36

Ronda okazała się strzałem w dziesiątkę. Piękne, małe miasteczko nad klifem. Szukając noclegu zeszliśmy na dno kanionu aby rozbić się na dziko. Po drodze spotkaliśmy przyjaciół w postaci sporej rodzinki kotów (coś około 15!) a muzyka z miasta (trwał akurat festiwal) towarzyszyła nam aż na sam dół. Po dobrych dwóch godzinach drogi udało nam się znaleźć względnie równe miejsce na czyjejś posiadłości. Było zbyt późno aby się pytać o pozwolenie, więc rano szybko się zawinęliśmy.

20160917_083726

Rano śniadanie, na drodze, obok starego młynu, herbata z kuchenki polowej i przy okazji pierwszy raz mieliśmy okazję użyć kubków termicznych, które dostaliśmy do testów od firmy Termokubki.
kubek-t-ready

Zagotowaną wodę wlaliśmy do kubka T-ready MAX. To co nas zaskoczyło, to że ten bardzo sprytny outdoorowy gadżet ma właściwie więcej wspólnego z termosem, niż kubkiem. Główna różnica to możliwość picia bezpośrednio ze szczelnego kubka. Jak szczelnego? Robert nie mógł się oprzeć i zaraz po zakręceniu odwrócił go do góry nogami.

20160917_092310

Nic nie wyciekło! Jak się później okazało, kubek przez kilka kilometrów leżał odwrócony w plecaku. I dalej było sucho.

Z powrotem do miasta podwiózł nas Antonio,  właściciel restauracji w Rondzie. Pokazał gdzie zostać na noc, jednak wszystko było już zajęte. W końcu znaleźliśmy nocleg przez AirBnb. Znowu Rosjanka!

Ronda bardzo nas zainspirowała. Zabytkowy most to jedna z wielu uciech dla wspinaczy.  Akurat dziś trwały tam zawody –  jedna część to wspinaczka, druga to przeprawa przez kanion i rzekę. Niesamowita architektura i malowniczy południowy klimat i setki okolicznych knajp.  To właśnie tutaj docenili fakt,  iż kobiety chodzą do toalety parami.

20160917_180138

20160917_195914

Do tego lokalna sangria i tapasy.


20160917_200438

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *