Pożegnanie z Hiszpanią

Wyruszyliśmy w podróż do Sewilli. Całkiem niezły spacerek na przystanek, około 2km pod górę w skwarze zakończył się śniadaniem i myciem zębów.  Miłym zaskoczeniem był panel słoneczny wraz z wejściem do ładowania.image
Chyba po raz pierwszy od przyjazdu do Hiszpani autobus przyjechał planowo (zaledwie 5 minut spóźnienia). Bilety po 10€, wygodny autokar. Padliśmy.

Po raz kolejny skorzystaliśmy z AirBnb. Od wejścia witała nas dwuletnia Victoria prowadząc Roberta za rękę i pokazując mu co gdzie jest. Po krótkim odpoczynku udaliśmy się w miejsca,  które poleciła nam mama Viktori. Najpierw jednak jedzenie.  Restauracja polecana przez TripAdvisor (El Rincon cello na Calle Gerona) okazała się totalna klapą. Zniesmaczeni obsługą ruszyliśmy szukać kolejnej knajpy. Trafiliśmy w lekko obskurne miejsce,  jednak jedzenie i obsługa była nieporównywalna (ceny też!). Polecamy! Spala na Calle Imagen. 

imageimage
20160919_203854

Zamówiliśmy również po szklaneczce pacharan i miura (lokalne alkohole na bazie wiśni i anyżu). Zadowoleni ruszyliśmy w poszukiwaniu flamenco.  I tu kolejny zawód. Miejsce,  które kiedyś tętniło życiem zmieniło się w turystyczny pokaz trwający aż 20 minut… Nie poddajemy się! 20160919_225834

Szukamy miejsca,  gdzie gra muzyka. Włócząc się po wąskich uliczkach weszliśmy w ciemną bramę. Przyciągnęła nas afrykańska muzyka. Squat, głównie ludzie z Senegalu. Rozmowa tak nas wciągnęła,  że zostaliśmy na dwa piwa.
Następnego dnia zwiedziliśmy Sewillę. Czysto, miło i przyjemnie. Przepiękne katedry, ogromne parki i odrtestaurowane wille. Miłe zaskoczenie po Maladze.

20160920_155856Na koniec dnia żegnamy się z Hiszpanią. Pora ruszyć do Lizbony!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *